Blog Zoi

świat oczami dziecka z niepełnosprawnością
Zoja jeszcze niedawno była w pełni sprawnym dzieckiem ale życie ułożyło się tak, że teraz na co dzień używa wózka inwalidzkiego, którego nie jest w stanie sama obsługiwać. Nie potrafi sama się przemieszczać, zmieniać pozycji a mocno ograniczona funkcja kończyn górnych nie pozwala jej na samodzielną zabawę. We wszystkim potrzebuje pomocy.

 

Natomiast intelektualnie nic się nie zmieniło, jest mądrą, upartą dziewczynką z bardzo trafnymi spostrzeżeniami na temat otaczającego ją świata. To właśnie te spostrzeżenia niejednokrotnie zrobiły na mnie duże wrażenie i otworzyły oczy. Jako, że Zoja kiedyś była zdrowym dzieckiem a teraz zmaga się z ciężką niepełnosprawnością, potrafi bardzo dobrze określić co z perspektywy dziecka jest nie tak z tym światem…. od braku dostosowań architektonicznych, poprzez brak przyjaciół lub „przyjaciół” jednorazowych do unikania kontaktu i ograniczeń w głowach osób projektujących sprzęt dla dzieci…

 

Zoja ma dużo do powiedzenia, postanowiłam, że będzie tutaj miejsce dla niej, aby mogła dzielić się swoimi przemyśleniami i opowieściami z innymi, bo może dzięki temu zaczniemy myśleć trochę inaczej… Ja zaczęłam. Wszystkie teksty będą oryginalne i zamieszczane nieregularnie 🙂

 


 

Cześć! Jestem Zoja. Mieszkam w Warszawie z mamą i tatą. W lutym będę miała 9 lat, ale na razie wszystkim mówię, że mam 8 i pół. Prawie 3 lata temu zachorowałam. Od tego czasu nie mogę mówić, chodzić i ruszać rękami. Czytaj dalej

 

Zoja na kółkach

 


 

Niedawno byłam z rodzicami na przedstawieniu „Disney on Ice”. Już piąty rok z rzędu tam chodzimy, bo jest super. To znaczy, odkąd jestem na wózku, jest odrobinę mniej super. Bo sadzają nas w loży, w której pracują panowie od oświetlenia i to nie jest najlepsze miejsce na świecie. Czytaj dalej

 

Horror on Ice

 


 

W niedzielę byłam z mamą w kościele. Chodzimy do różnych kościołów w Warszawie, ale ja najbardziej lubię chodzić do tego koło naszego domu. Bo tylko tam rozumiem, co ksiądz Wojtek mówi podczas mszy dla dzieci. Chciałabym odpowiadać na pytania, które on zadaje dzieciom, bo znam odpowiedzi. Czytaj dalej

 

Z rozpędem do kościoła

 


 

W kościele trochę mi się nudzi. Ale lubię kilka momentów. Lubię śpiewać „Alleluja Alleluja”, lubię mówić ze wszystkimi „Ojcze nasz”, lubię jak ksiądz Wojtek zadaje dzieciom pytania i lubię, jak zbierają na tacę. Czytaj dalej

 

W pogoni za tacą

 


 

Lubię spacery. Obok naszego osiedla jest dużo superowych miejsc: park, jeziorko, fosa. Najfajniej jest, gdy karmimy kaczki albo wiewiórki. Albo jak podchodzą do mnie małe dzieci. A podchodzą prawie zawsze, bo mam różowe księżniczki na kołach. Na spacery jednak jeździmy rzadko. Bo wszędzie jest kostka brukowa albo chodniki wyłożone płytami. A ja się strasznie napinam, gdy jadę po takich nawet niewielkich nierównościach. Wtedy co chwila krzyczę i musimy stawać. Czytaj dalej

 

Wyboisty spacer

 


 

Zakupy lubię baaardzo, tak jak moja babcia Ania. Obie jesteśmy uzależnione od chodzenia po sklepach. I jak już gdzieś wejdziemy, to musimy coś kupić! Najbardziej lubię chodzić do centrów handlowych, bo tam mogę swobodnie jeździć wózkiem. Czytaj dalej

 

Sklepowe tory przeszkód

 


 

Mamy fajny samochód. Srebrny, duży. Ale przede wszystkim jest to mój ukochany samochód, którym jeździmy, odkąd się urodziłam. Nie zamienię go na żaden inny! Chociaż rodzice ciągle wspominają, że powinniśmy kupić samochód z podjazdem, którym mogłabym wjeżdżać, siedząc na wózku. Żeby nie musieli kilka razy dziennie podnosić i wkładać mnie i wózka do samochodu. Czytaj dalej

 

Pomaganie wzrokiem

 


 

Opowiem wam teraz o szkole. Często, gdy mnie ktoś pyta, do której klasy chodzę, nie wiem, co odpowiedzieć. Bo powinnam chodzić do drugiej, tak jak dzieci w moim wieku. Ale gdy zachorowałam, byłam w zerówce i wtedy nie mogłam jej ukończyć. Więc pani w poradni psychologiczno-pedagogicznej odroczyła mi rok szkolny i kazała powtarzać zerówkę.. Czytaj dalej

 

Klasa pierwszo-druga

 


 

Jakoś tak się składa, że mój rok szkolny zawsze jest krótszy niż powinien. W zeszłym roku zaczął się pod koniec listopada. Bo szkoła długo szukała dla mnie nauczyciela. Gdy przysłali panią, która uczyła w szkole zdrowe dzieci, to ona od razu stwierdziła, że nie da rady.. Czytaj dalej

 

Poradnia niepedagogiczna